Studia Studenta.

Lepiej rzucić studia czy kontynuować?


bbbty

Rzucić studia, jeśli wiesz na co chcesz je zamienić, jak chcesz dalej iść. Jak masz plan. Sama tak zrobiłam.

Rodzice kazali Ci na nie iść? Wybrali kierunek? Nie wiesz, co chcesz robić dalej? Męczysz się na roku? Znalazłaś/łeś interesującą dziedzinę? Masz już nowy plan na życie? Nie potrzebujesz studiów? Tak? Lepiej zastanów się nad sobą i to porządnie. To co powyżej wypisałam Pojawia się w głowach wielu młodych ludzi w wyniku szoku lub z rzeczywistej potrzeby.

dst5

Byłam na studiach, męczyłam się bardzo, siedziałam i nie wiedziałam, co właściwie robię z tymi ludźmi. Byłam, ale jakby mnie nie było. Pewnie b rzmi znajomo. Po maturze człowiek (zazwyczaj) nie wie czym będzie się zajmował, co będzie robił, gdzie chce dojść. Taki stan, to nie najlepszy stan. Rodzice, ba, całe otoczenie oczekiwało, że pójdę na studia, no to poszłam. Wybrałam byle co, dosłownie, nie wiem co mną kierowało, młoda-głupia-ślepa. Oni chcieli, abym studiowała, to studiowałam. Ale ja nie chciałam.

Żyć tak, aby zadowolić wszystkich dookoła, spełniać ich wymagania wobec nas, ich plan na nas i ich marzenia przelane na nas, to niedopuszczalne. Kiedyś przyjdzie czas, najlepiej by przyszedł do Ciebie jak najszybciej, że będziesz żałować, że to oni, czasami wprost czasami jakoś między wierszami, decydowali w tak ważnych sprawach. Wiem, wiem, że nie chcesz obrazić dziadka, który chce byś był/była lekarzem, chce być dumny i chce widzieć Cię na oddziale. Tylko co z tego, skoro te lata studiów, potem praca są dla ciebie…. gó**em na bucie. Dziadek umrze, a ty będziesz musiała/musiał się dalej męczyć. Rodzice posyłają na prawo lub farmację, super, ale to nie oni będą musieli studiować, wkuwać znienawidzoną chemię, biologię, to wszystko w poczuciu przegranej, bo to nie ty i w poczuciu winy, bo chcesz być malarzem, ale nie powiesz im tego, bo będą załamani, a tego nie chcemy. Co gorsza, w grę wchodzi kasa. To już trudniejsza kwestia. Zachowanie egoistyczne, oczywiście, i bardzo dobrze jest się tego trzymać, to nie egoizm taki w pełnym znaczeniu, to decydowanie za siebie i odpowiedzialność.

drdddd

Wiem, że bywają rodzice bardzo oporni, bardzo zaborczy, bardzo dumni, bardzo zapalczywi, bardzo wszystkowiedzący. Doskonale znam takie przypadki, ale przez lata życia nauczyłam się jak ignorować  chore żądania wobec, wymagania, naciski, intrygi i wymuszenia. Najlepiej się odciąć, tutaj zdecydowanie praktyka czyni mistrza, warto otworzyć oczy, zauważyć, co się dzieje i nauczyć się jakoś to przeżywać.

Wreszcie rzuciłam studia, miałam iść na inne, nie dostałam się. Też byłam załamana, bardzo, bo miałam już wymyślony plan, a zostałam z niczym, jedne rzuciłam, na drugie mnie nie przyjęli. Zostałam z ogromnym żalem rodziców, pretensjami i wyrzutami. Niestety. Nie żałuje decyzji o studiach, wolę iść na rok do pracy, niż męczyć się na uczelni, mieć papkę w głowie i myśl o wybiciu wszystkich dookoła. Zarobię pieniądze, zdobędę doświadczenie, może znajdę inne drogi dla siebie. Jedną z nich jest właśnie ten blog. Wpadłam na niego, aby nie utracić wprawy w pisaniu, mieć miejsce na swoje wypociny i wymysły, tworzyć, kreować, stwarzać. Owszem, znoszę te fochy i gadki rodziców, muszę, ciężko jest, a będzie ciężej.

nbb

Piszę o moim „świadectwie”, że po takim akcie heroizmu człowiek czuje oczyszczenie, lekkość i wolność. Planuję wznowić naukę w październiku 2016, mam 2 lata w plecy, no niby tak, ale w stosunku do czego? Powiedzmy, że mam 2 years gap. Czy jakoś tak. Straciłam zniżki studenckie. To jest kiepsko.

Jest życie poza studiami, przecież nie wszyscy mają dyplom uczelniany, a żyją jakoś. Nie chce nikogo namawiać, aby zawala swoje życie, sprawy, uciekał w jakieś nieprzemyślane czyny, które często przynoszą więcej kłopotów. Przecież dobrze wiem, jak to wszystko dookoła wygląda, choć skończę studia jakie mi się spodobają, to wcale nie znaczy, że mi to da potem jakieś znaczne profity. Wiem i proponuję wziąć to pod uwagę przed opuszczeniem na dobre uczelni. To ta słynna odwaga, podejmowanie ryzyka, dobra analiza realiów. Działą to w obie strony, odwaga w podążaniu swoją drogą lub odwaga w stawianiu czoła tym ciężkim chwilom, gdy pytasz „to ja na serio będę lekarzem, jak to”.

vyvv

Rzucenie studiów może wydawać się jakąś ostatecznością, jakąś porażką, widzimisię. Wcale nie, wiele osób tak robi, w praniu dopiero okazuje się, jak to jest naprawdę. Niestety, to nazywa się dorosłość, czyli masa trudnych spraw, decyzji,wątpliwości, pytań i pragnienie, by być w podstawówce i zwalić to na innych. Nienawidzę tego, że nie wiem co przyniesie kolejna podjęta decyzja, dobra czy zła. Czuję ulgę, że to za mną, że już porzuciłam i zostawiłam za sobą ten znienawidzony rok studiowania byle czego, że już nie mogę tego odwrócić.

Masz własne doświadczenia w tym aspekcie? O czym zapomniałam, co doradzasz?

Reklamy

9 thoughts on “Lepiej rzucić studia czy kontynuować?

  1. Właśnie zaczęłam studia, które chciałam, ale narazie na wykładach czuję się jakby mówili do mnie po chińsku i ostatnio myślałam „a gdyby tak rzucić to w cholerę i wyjechać na drugi koniec świata?”. Jednak rok się dopiero zaczął, więc nie będę robić niczego głupiego.

    Lubię to

    1. Pewnie, wytrzymaj kilka tygodni lub więcej, ja męczyłam się prawie rok, jak zdecydowałam, że jednak rzucam. Myślę, że początkowy szok wynika z tego, że to inny system niż był w szkole. Trzeba się przyzwyczaić, dopiero po dłuższym czasie można takie decyzje podjąć.

      Lubię to

  2. Dzięki milionowi cudownych reform dziecko (tak. Dziecko.) jest zmuszone do decydowania o swojej przyszłości w wieku tuż-po-gimnazjalnym. To nie jest dobre i rodzi takie ogarnięcie się tuż przed maturą/na pierwszym roku studiów „Hej. Zaraz. Co ja tu robię?”. Ale mało ludzi ma odwagę to zmienić. Inna sprawa, że często też rodzice wytwarzają ogromna presję…

    Lubię to

    1. Oooo tak, rodzice, czasami przeszkoda nie do pokonania. To co ja teraz mam, tak jak USA izoluje Rosję, tak oni izoluje mnie, jakbym była trędowata jakaś.

      Lubię to

      1. Miałam okazję zetknąć się w liceum z dużą ilością osób , na których rodzice wpływali. W skrajnych przypadkach to było posunięte do gróźb – albo studiujesz to, co my ci mówimy, albo pakuj walizki i radź sobie sam. Nie jestem sama rodzicem i może idealizuję, ale nie wyobrażam sobie jak można tak nie mieć poszanowania dla cudzej wolnej woli. Na litość kota. Życia za nich nas przeżyją. Niech pozwolą nam popełniać nasze błędy i odnosić nasze sukcesy. Iść naszą drogą.

        Lubię to

        1. Wiesz, ja aż tak nie miałam, ale pewnie przyczyna jest ta sama. Nie chcą np. przed sąsiadami, znajomymi czy jakimiś innymi ludźmi mówić „córka studiuje muzykologie, pedagogikę, filozofię”. Wiesz, jakiś wstyd czy coś, chcą być tymi co mają lekarza itd. Bo zaraz ktoś inny powie ” a mój syn to studiuje fizykę kwantową w usa” i wiesz, kulisz się, bo jesteś mniejszy. U mnie aż tak nie było, że mówili co mam studiować, generalnie przekaz był taki, studiuj byle co, ale studiuj, chcesz czy nie chcesz, wiesz c czy nie wiesz c, ale masz studiować. Serio, teraz to czuję od nich, jakbym był to koniec świata, jakbym miała przed sobą 2 miesiące życia, zrobiłam niewyobrażalną zbrodnię, a ja tylko zrobiłam sobie rok przerwy na przemyślenia i decyzję, na jakieś rozeznanie i uniknięcie więcej błędów.

          Lubię to

          1. W dzisiejszych czasach studia to po prostu konkretny bagaż samodoskonalenia się i kwalifikacji. Mało kto pracuje jako ten, na kogo się kształcił. I kolejne „gap year” nie są już tak szokujące jak kiedyś. A często pozwalają wsłuchać się w siebie, usłyszeć własne pragnienia i odzyskać spokój 🙂

            Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s