Life and society.

Edukacja seksualna a 50 twarzy Greya.


Około rok temu miałam okazję zapoznać się z całą trylogią, najnowszej części nie mam zamiaru czytać, wystarczyły mi poprzednie i to aż nadto. Słyszałam różne pogłoski o stylu języka, o fabule, o bohaterach, o konstrukcji itd. Czytałam, aby sama się przekonać, na czym polega fenomen, dlaczego porwała tylu ludzi, co w niej jest, chciałam znać treść i móc się wypowiadać.

Zacznę od tego, że… nie ma się co oszukiwać, nie jest to arcydzieło literackie, nie niesie jakiegoś przekazu, nie zmusza do refleksji, nie wymaga większego wysiłku. Opowieść do poczytania wieczorem dla frajdy, przyjemności, odstresowanie, odpoczynku. Bardzo dobrze, bo przecież istnieje zapotrzebowanie na rozrywkę i relaks w literaturze, nie tylko na wysoko rozumianą kulturę. Przyjemnie się czyta, szybko, płynnie, gładko, miło, z zaciekawieniem.

Najbardziej martwi mnie nie to, że jest tak prosto napisana, że czytają ją kobiety szukający miłego łaskotania, że ta Pani zarobiła na tym miliony. Martwi mnie to, że sięgają po to młodzi ludzie, dziewczyny i chłopaki, czerpią z tego inspirację i naukę dla własnych doświadczeń. Tak, to mnie niepokoi, bo wierzą, że to właśnie tak wygląda, że tak powinno być i że sami tak chcą. Wszystkie opisy pozycji, czynności seksualnych, traktowania kobiet, manipulowania ludźmi, wymuszania na kimś innym swoich racji przez łóżko. Całe pokolenie młodzieży czyta opisy przeżyć niedoświadczonej dziewczyny i sądzi, że to tak właśnie wygląda, takie są odczucia, tak wszystko się dzieje. A przecież, to nieprawda. Biorąc na poważnie relacje głównych bohaterów, a przede wszystkim czerpiąc wiedzę na temat seksu z rozważań panny S., krzywdzą siebie, ale i przyszłych partnerów.

Jeśli czytają do dorośli, doświadczeni i znający realia ludzie, to dobrze, ale wiele nastoletnich osób czyni z tego biblie, elementarz współżycia. W naszych szkołach nie ma żadnych zajęć, lekcji ani warsztat, gdzie można poznać anatomię człowieka, jak wygląda stosunek, jak budzi się seksualność, co do czego, na co zwrócić uwagę, jak postępować krok po kroku. Nie ma tego, dlatego takie książki padają na podatny grunt młodych szukających informacji, co jest naturalne i normalne. To mnie przeraża, rośnie pokolenie, które sądzi, że współżycie, to podporządkowanie kobiety mężczyźnie, rozbudowująca dom o pokój do sado-maso, a pierwsze kontakty seksualne są przeżyciami jak z nieba.

Cała ta historia jest jak z bajki, kopciuszek + książę + zamek + przygody (w tym wypadku łóżkowe) + żyli długo i szczęśliwie. Miło, przyjemnie, upojnie, szczęśliwie, kto by tak nie chciał? Dlatego wiele osób czyta książki, bo tam wszystko jest możliwie, tam mamy świat odległy i niedostępny, uciekamy przed naszymi kłopotami i problemami. Wszystko fajnie, ale jak każdą wymyśloną historię, nie należy tego brać dosłownie i na poważnie. Tylko skąd mają to wiedzieć dzisiejsi uczniowie gimnazjum, skoro nie mogą uzyskać prawdziwych informacji w szkole? Kiedy człowiek dorasta, to choćby nie wiem kim był, to dojrzewa emocjonalnie, a wtedy też budzi się seksualność, zainteresowanie ciałem swoim i płci przeciwnej. Tak już jest. A tego typu literatura: brutalna, erotyczna, momentami pornograficzna i wdzierająca się w wyobraźnię krzywdzi psychikę i dopiero kiełkującą, niewinną i dobrą seksualność.

Kilkadziesiąt lat temu powstało kilka bardzo ciekawych publikacji, książek pani Michaliny Wisłockiej traktujących o miłości, seksie, anatomii płciowej, Miałam przyjemność czytać kilka z nich, nawet nie dla edukacji, ale z ciekawości, jak pisać o TYCH sprawach w ładny, składny, profesjonalny i kobiecy sposób. Skarbnica wiedzy, która teraz jest zapomniana, pomijana i schowana do magazynu, dlaczego? Bo nie jest komercyjna, nie jest brutalna, nie jest chwytliwa, kontrowersyjna. Każdy kto boi się rozmawiać z młodzieżą na tematy damsko-męskie powinien podsunąć im właśnie książki pani Wisłockiej. Nie wiem czy można je jeszcze kupić w księgarniach, może w antykwariatach, ja skorzystałam z biblioteki. Nie ma scen upokorzenia czy obrzydzających współżycie, są opisy miłości cielesnej dwojga ludzi przedstawiona zrozumiale dla każdego.

Reklamy

4 thoughts on “Edukacja seksualna a 50 twarzy Greya.

  1. Myślę, że jest to realny problem, ale boję się, że niestety szkoły nie są przygotowane na takie zajęcia. Miałem wymierną przyjemność uczestniczyć w takim procederze i wierz mi, cykl 50-ciu twarzy greya jest mniej niebezpieczny od odartych od wiedzy i uczuć zajęć, które nota bene prowadziło małżeństwo. Oczywiście to moje doświadczenia – mało przyjemne, ale chciałbym móc powiedzieć, że to jednostkowy wypadek. ☺

    Polubione przez 1 osoba

    1. Pewnie, że trzeba umieć przekazać wiedzę, ja nie miałam, skończyłam szkołę i oprócz jednej lekcji biologii, przeznaczonej jedynie dla dziewczynek, dowiedziałam się… co to miesiączka. Czy chłopcy nie powinni wiedzieć co to na przyszłość, wiedziec co spotka ich dziewczyny, żony, córki, a teraz matki czy siostry??

      Polubione przez 2 ludzi

  2. Trochę dawno był ten post, ale i tak sobie sobie skomentuje. Byłam i jestem ogromną przeciwniczką tej książki. I nie tyle, co samej książki, co właśnie… Może inaczej. Gdy książka się ukazała to jeszcze miałam te naście – ech, piękne czasy – i pewnie nigdy bym na to uwagi nie zwróciła, gdyby nie to, że moje koleżanki i rówieśniczki zachwycały się 50 twarzami. Ale to nie jest w ogóle książka dla młodych ludzi i nie chodzi mi o sceny „erotyczne”, czy jakkolwiek chcemy to nazwać, ale cała reszta. No proszę… Ale edukacja seksualna w szkole jest w sumie jeszcze gorsza. Poszła w przeciwną stronę, niż 50 twarzy, bo szkoła obawia się poruszyć taki temat. To jest po prostu dno, ale w naszym pięknym kraju na razie poprawy w tej kwestii się nie spodziewam.
    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s