Life and society.

Savoir vivre w bibliotece.


Każdy kto jest zainteresowany szeroko pojęta literaturą, czyli mówiąc wprost książkami, czynnie lub biernie, wie jak wyglądają ich ceny. Dla wielu ludzi zakup książki zaczyna urastać do rangi luksusu, wydarzenia które trzeba zaplanować, odkładać na nie przez jakiś czas, aby potem jednorazowo kupić. W dalszym ciągu mówię o książkach, nie samochodzie czy nowym telewizorze. Wśród tych ludzi jestem ja. W obecnej sytuacji nie jestem w stanie pozwolić sobie na to, aby kupować książki kiedy tylko mam na to ochotę, kiedy jedną przeczytam i pragnę zabrać się za następną. W takim wypadku są dwa rozwiązania: 1. przestać czytać, dla mnie nie do pomyślenia i nie do przeżycia, 2. pożyczyć, najlepiej w bibliotece, z czego osobiście korzystam. Ktoś dawno temu wpadł na genialny pomysł, żeby zorganizować takie miejsca, gdzie te drogocenne przedmioty z zapisanymi stornami, obecnie zapominane i wciąż z rosnącymi cenami, będą dostępne.

Wspomniałam wyżej, że zdarza mi się zaglądać do biblioteki i robię to często, bo w wakacje czy ferie bywałam tam nawet dwa razy w tygodniu, w normalnym czasie średnio raz na 1,5 tygodnia. Uwielbiam to miejsce, świątynia literatury, półki pełne pozycji z całego świata, z przeróżnych działów, nowe i stare, rozbudowane, ciekawe, nudne i przejmujące. Samo przebywanie z książkami daje mi jakąś dziwną radość. Z radością zauważyłam, że coraz więcej ludzi tam zagląda, dziwi mnie ta opinia, że Polacy nie czytają, tam zawsze są ludzie, wieczorami więcej, z rana głównie emeryci, w okolicach południa dzieci. Mały tłumek między półkami, kolejka do wypożyczenia, oczekiwanie, na wyczekiwany tytuł. Niestety w związku z tym, że biblioteki stają się coraz bardziej popularne, pojawia się coraz więcej książek i że nie wszystkich wychowano w myśl poszanowania innych, pojawiają się małe zgrzyty. Nie chce napisać kłopoty, raczej brak wiedzy jak się zachować, co można i co wypada. W imię ogólnej zgodności proponuję kilka małych wskazówek:

1. Odkładaj książki na miejsce. Czasami jest tak, że bierzesz jedną, drugą, piątą książkę, którą chcesz wypożyczyć, idziesz dalej szukać między regały, widzisz inną na którą polujesz długo, bierzesz ją, ale jednocześnie od razu odkładasz jakąś inną, którą już wziąłeś pod pachę. Ok, tylko odłóż ją na miejsce, a nie byle gdzie, w byle dziele i pod byle jaką literą, ot tak jak leci to ją położę. Trudno mi nawet opisać jak bezmyślne i nie uprzejme to jest, przecież wiadomo, że potem trudno taką książkę zlokalizować. Jest, ale jakby jej nie było.

2. Przetrzymywanie książek. Jasne, można nie zdążyć przeczytać… tydzień, dwa, trzy… ale 2 miesiące? Nadal ją czytasz czy zbiera kurz? Strasznie się cieszę, że wprowadzono kary za przetrzymywanie książek. Na pewno w jakimś stopniu mobilizuje to ludzi do terminowości. Widziałam ostatnio w internetowej rezerwacji mojej biblioteki, że jakaś książką jest już zarezerwowana przez tyle ludzi, że terminy wyznaczone są na koniec marca. Z życia wiem, że jak ktoś trzyma książkę dłużej niż miesiąc, to już jej raczej nie czyta i raczej nie przeczyta. Leży bo leży, może odda przy okazji. A może właśnie czeka na nią taka kolejka?

3. Rozmowy przez telefon w bibliotece. Podobne rzeczy dzieją się w teatrze, kinie itd. Pogawędki między regałami, wiem, że są ważne sprawy, jakieś niespodziewane rzeczy, jasne, ale plotkowanie o obiedzie? Doradzanie co na siebie włożyć? Umawianie się na weekend? Wszędzie dookoła widać oznaczenia zakazujące rozmów przez telefon, w zasadzie wcale nie powinno się tam zakłócać ciszy głośnym gadaniem. Wyjdź na zewnątrz, powiedz, że zaraz oddzwonisz, napisz smsa, nie wiem co jeszcze, ale nie rozmawiaj w bibliotece.

4. Wiem, że fajnie jest siedzieć pod kocem, czytać książkę i popijać herbatę, ale proszę, herbatę wlewaj do buzi, a nie na książkę, szczególnie z biblioteki. Nie raz miałam w rękach książki z dziwnymi zniszczeniami, obgryzione okładki, plamy po napojach, ślady jedzenia, pourywane strony. Ja nie umiałabym w taki sposób obchodzić się z cudzą własnością, z rzeczą publicznego użytku, wstydziłabym się zanieść to z powrotem.

Chyba nie jestem zbyt wymagająca??

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s