Czytam. Tu books.

Dowód, że do miłości potrzeba jedynie serca. „Bez słów” Mia Sheridan.


b.tyjjuuuu

„Bez słów” Mia Sheridan, wydawnictwo Otwarte 2016.

Mówienie, wyrażanie się używając słów jest jedną z najbardziej naturalnych funkcji, tuż obok oddychania czy mrugania powiekami. Wszyscy tak przywykliśmy, że możemy coś powiedzieć, nakrzyczeć czy rzucić obelgę, że przestaliśmy zwracać uwagę na wyrazy i na ich znaczenie. A przecież każdy ma sens i niesie inną treść. Dar, który powinno się szanować, bo jest mnóstwo ludzi, którzy nie mogą wypowiedzieć słowa, mówią i są niesłuchani lub zamilkli, bo nie mają się do kogo odezwać. „Słowa”, klucz do powieści Mii Sheridan.

dst5

„Nie uciekaj ode mnie- zamigałem- Nie mogę Cię zawołać. Proszę, nie uciekaj ode mnie.”

„Bez słów” to pozycja z gatunku new adult, niepierwsza w dorobku autorki, Mii Sheridan. Romans młodych bohaterów na tle krzywd, ran, win i bolesnych blizn z przeszłości. Zdawałoby się, że tego typu pozycji jest wiele na rynku, ale nie wszystkie są godne uwagi. Kiedy tuż obok rodzącego się uczucia widać jakiś głębszy znaczenie, warto poświęcić chwilę, dlatego również ja po nią sięgnęłam. Z pozoru prosta opowieść o młodych ludziach niesie szeroki przekaz społeczny, jak łatwo wykluczyć kogoś, bo jest inni, ciężko doświadczony lub nie radzi sobie wśród ludzi.

„Przyniosłeś ciszę, najpiękniejszy dźwięk, jaki słyszałam, bo cisza była tam, gdzie byłeś ty. A teraz zabrałeś ją ze sobą. I wszystkie hałasy, wszystkie dźwięki świata, nie są na tyle głośne, żeby przebić się przez ból złamanego serca.”

pezibear

Bohaterami lektury są: Archer, chłopak, który w wyniku wielu złych okoliczności nie może mówić oraz Bree, dziewczyna uciekająca przed okropnymi wspomnieniami. Oboje doświadczeni cierpieniem szukają miejsca dla siebie, z dala lub wśród ludzi. Bohater żyjący z dolepioną łatką intruza i dziwaka, osamotniony, odizolowany i wyklęty stara się, aby wszyscy o nim zapomnieli, wtedy też na jego leśną samotnię wkracza ona. Wraz z upływem czasu rezerwa dziewczyny zmienia się w ciekawość, a dalej w fascynację i uczucie. Tylko, czy odmieniec z lasu odwzajemni miłość? Udaje się poznać kolejne tajemnice dzikiego i hipnotyzującego Archera, zmieni to nie tylko życie tych dwojga, ale wielu innych ludzi. Chociaż porozumiewają się bez słów, to rozumieją lepiej niż inni, lecz czy uczucie pokona przeszłość, uleczy rany i połączy losy bohaterów? Czy w tej ciszy mogą zabrzmieć słowa, które będą od niej głośniejsze?

„Moje serce należy do ciebie, Bree. I gdybyś przypadkiem się zastanawiała- nie, nie chcę go z powrotem.”

Zaczynając od zalet. Jedna z lepszych powieści tego gatunku, naprawdę jak coś czytać, to właśnie ją. Fani młodych dorosłych będą zadowoleni, tak jak ja byłam oczarowana, nie wiedziałam czego się spodziewać, bo jak napisać dialogi z udziałem kogoś, kto nie mówi. Ale udało się, nawet bardzo się udało. Osobiście wchodzimy w myśli Archera, a jego migane wypowiedzi poznajemy z relacji Bree. Stała się dla niego łącznikiem ze światem, lecz nie na zasadzie nadopiekuńczości, a zwykłej praktyczności, nieodbierającej mu męskości. Rzadko płaczę przy filmach lub książkach, a tutaj miałam łzy w oczach, nie z powodu ich wielkiej i baśniowej miłości. Poruszyły mnie fragmenty, które opisują cierpienie, krzywdy jakie doznali od ludzi i wielką samotność przy skrywanym pragnieniu przyjaciela. Takie momenty, gdzie człowiek wydaje się mały przy tym wszystko, kiedy te prawdziwe tragedie ludzkie wpływają na całe życie i czasami nie da się komuś pomóc. Cisza, która w tej książce jest taka wyczuwalna przy nawale słów (przecież to książka, więc są słowa), wprowadza klimat zadumy, w smutnych chwilach, i radości, kiedy wreszcie obserwujemy szczęście pary. Prowadzenie opowieści jest spokojne, adekwatne do sytuacji, narracja pierwszoosobowa wciąga czytelnika, dopuszcza do wnętrza Archera i Bree.

wpw

Długo myślałam, co mogę napisać w kwestii wad czy minusów. Arcydzieło literatur to nie jest, ale wątpię, aby ktokolwiek spodziewał się wybitnego dzieła. Ma wszystko to, co powinna mieć. Negatywną stroną jest jej objętość, za krótka, chciałabym poczytać dalej. Niby wszystkie wątki zostały skończone i mamy finał, ale tak dobrze czułam się przy czytaniu, że żądam jeszcze.

„Byłem za głupi, aby Cię wyśnić Bree, a jednak się pojawiłaś. Jakim cudem? Kto wyczytał w moich myślach, czego pragnę, gdy nawet ja sam nie zdawałem sobie z tego sprawy?”

Polecam i zachęcam do sięgnięcia po „Bez słów” na wolny weekend czy na jakiś… miły, romantyczny moment. Książka dla kogoś w wieku 12 lat jak i w wieku 72 lat, koneserom new adult powinno przypaść do gustu, plasuje się wysoko w klasyfikacji. Pragnęłam emocji i je dostałam, dlatego dobra opinia i wysoka ocena. Sądzicie, że będzie nową królową „młodych dorosłych”?

A więcej new adult Tu oraz Tu.

PS. Zapraszam na stronę na FB. Świeżutka, ma dopiero kilka dni i dopiero się rozkręca. Tam wszystko na bieżąco, nie tylko o nowych postach, ale więcej ciekawych rzeczy. Kliknij „Lubię to” i już wiesz wszystko.

Reklamy

2 thoughts on “Dowód, że do miłości potrzeba jedynie serca. „Bez słów” Mia Sheridan.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s