Life and society.

5 (pół żartem pół serio) nietypowych i przydatnych atrybutów czytelnika.


Zostać czytelnikiem można bardzo łatwo, wystarczy czytać i od tego co czytamy zależy, do jakiego rodzaju czytelników należymy. Czytelnik prasy, czyta prasę, czytelnik książkowy, czyta książki itd. (Juhu, Ameryka!) Zasadniczo potrzebne jest coś, co ja nazywam „dłuższym tekstem o spójnej i logicznej całości”. Do tego wiele z Nas [czytelników] jest wyposażona w poprawiające wygodę oraz podnoszące estetykę gadżety jak: modernistyczne zakładki, nieniszczące się okładki, lampki do przyczepienia, zakreślacze do pisania itp. Są to dość standardowe przedmioty, które jednoznacznie kojarzą się z książkami.

Gadżety czytelnika.

Ostatnio jak pomyślałam, co tak naprawdę mi się przydaje podczas czytania, to wcale nie zwróciłam uwagi na rzeczy wyżej wymienione. Owszem mam je w szufladzie, jednak do wygody czytania, motywowania oraz wspomagania korzystam z czegoś innego, z czegoś co nie jest oczywiste i na co wiele ludzi nie zwraca uwagi. Jest tyle elementów dookoła mnie, które towarzyszą mi i temu co akurat mam na czytniku, a także podczas normalnego, codziennego życia, funkcjonowania. Przygotowałam dla Was listę niepozornych, ale istotnych elementów.

1. Duża torba na ramię, aby zmieściły się książki.

Dużo czasu spędzam w autobusach, pociągach, tramwajach, metrze i bywa, że jadę gdzieś na tyle długo, aby móc przeczytać wiele rozdziałów. Dlatego duża torba, nie tylko na notes, kosmetyki, wodę czy parasol, lecz również na książkę. Jakbyście mnie zobaczyli na mieście, to zawsze ten element przykuwa uwagę, wszystko mieszcząca, pakowna torba na ramię. Jestem już tak przyzwyczajona, że jak ruszam się z domu, koniecznie mam pod ręką co czytać. W przeszłości kilka razy zdarzyło mi się nie brać niczego na drogę i akurat wtedy, przypadkowo, miałam jakąś nieprzewidzianą sytuację oraz czas na czytanie. Przekorność losu. Czasami mam problem z pikaniem książek z biblioteki na bramkach sklepowych i robi się zawstydzająca sytuacja, a zakupy muszę zrobić. 😛

2. Żarówa led z ciepłym światłem

Posiadam takie u siebie w pokoju, zarówno górne światło jak i lampka mają żarówki z ciepłym światłem led. Zupełnie inaczej świeci i przez to inaczej pada na książkę, a mnie wygodniej się czyta. Zwyczajne, żółte światło męczy, odbija się tak, że oczy bolą, momentami razi w oczy. Jak po dłuższym czasie korzystania z ledowego światła, miałam okazję czytać coś przy normalnej żarówce, to jakoś nie mogłam zbyt dużo zdziałać. Przywykłam tak bardzo do tego, co mam w pokoju, zdecydowanie podnosi komfort czytania.

3. Moskitiera w oknie/drzwiach.

Jeśli ktoś nie wie co to jest, to mówię o drobnych siateczkach na okna lub drzwi, przykleja się na ramę czy futrynę i dzięki temu można uniknąć małych, nieprzyjemnych gości w domu. Szczególnie pomocne w lato na wszystkie muchy, muszki, robaczki, ćmy i oczywiście komary. A kiedy jest gorąco, duszno, nieładnie pachnie nie da się wytrzymać przy zamkniętym oknie, nie da się również czytać. Polecam zaopatrzyć się w ten element, w przyjaznym otoczeniu cieszyć się książką, a potem uniknąć nocnego polowania na krwiożercze komary i przeganiana natrętnych much. Nic nie przeszkadza, nie bzyczy nad uchem, nie wydziela żadnych chemicznych oparów i daje spokój, że nic nieproszonego się nigdzie nie zagnieździ.

4. Duża spinka do włosów/gumka do włosów.

Mam długie włosy i podczas czytania często doprowadzają mnie do szału. Zwyczajnie opadają mi z boków głowy na strony. Strasznie mnie rozpraszają takie zwisające kłaki, drapią, nie da się tego ułożyć, wypadają zza ucha i generalnie nie da się znieść. Oczywiście długie włosy można obciąć, ale ja je bardzo lubię, poza momentami, kiedy ich nienawidzę. Duża spinka do koków, frotka do warkocza czy jeszcze inne opaski są niezbędne. Ostatnio wynalazłam takie plecionki – opaski na głowę (trochę w hipisowskim stylu), które pozwalają trzymać w jednym miejscy rozpuszczone włosy.

5. Zjedzone łakocie/przekąski/słodycze.

Mam wrażenie, że kiedyś już o tym pisałam, ale wspomnę jeszcze raz: jestem łasuchem, wielkim głodem, pożeraczem. Kiedy obok mnie są jakieś dobre rzeczy do jedzenia, to nie mogę się po prostu, zwyczajnie skupić na książce i nie jeść, nie umiem, podobnie nie umiem czytać i sobie od czasu do czas podjadać. Moja słaba silna wola tak nie działa. Dlatego zawsze wcześniej zjadam to, co miałby mnie rozpraszać potem, zawczasu, aby dalej normalnie poświęcić uwagę lekturze. Może istnieję jedna jedyna taka, ale zapach tych smakołyków, wygląd i sama świadomość, że są obok takie ładne, nietknięte, czekające, aż je zjem, doprowadza mnie na skraj. Pałaszuję wszystko lub wcale nie kupuje, nie wykładam na widok. Nie ma jedzonka, nie ma rozpraszacza.

Macie jakieś swoje nietypowe przedmioty lub rytuały? Sądzicie, że prócz książki, zakładki i koca są rzeczy, które czytelnik powinie mieć? Czekam na Wasze komentarze oraz uwagi.

Zobacz również: Jak zachować się w bibliotece oraz Wayward Pines miasteczko tajemnic

Reklamy

5 thoughts on “5 (pół żartem pół serio) nietypowych i przydatnych atrybutów czytelnika.

  1. Polecam jeszcze inne atrybuty 😉 Kubek ciepłej kawy i łóżko z którego nie trzeba się wygramolić by gdzieś iść 🙂 plus wczesny poranek kiedy słońce nieśmiało skrada się po niebie albo deszcz stukający o dach czy rynny i jego zapach ❤ Sweet!!!

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s