Studia Studenta.

Jak być zadbanym studentem? Jak małe rzeczy zmieniają życie studenta.


pldsse4

Życie studenta to głównie zajęcia, masa nowych ludzi, bieganina za książkami, kolokwiami, indeksami. Często towarzyszą im inne obowiązki jak własna rodzina, praca, wolontariat oraz działalności wymagające poświęcenia. Codziennie spotykam studentów różnej maści od tych, dla których studia to tylko zniżki czy „okres nie bycia jeszcze dorosłym”, do tych co już w pierwszym semestrze planują przyszłość na następne 30 lat i łapią prace, staże, praktyki itd.. W tym wszystkim bardzo łatwo zapomnieć o sobie, o zadbaniu o podstawowe sprawy, tak podstawowe, że już nikt nawet o nich nie myśli.

A przecież dbanie o siebie, to nie dogadzanie swoim zachciankom (chociaż czasami oczywiście również), wydawanie na to masy pieniędzy, poświęcanie temu głównej części dnia. Mimo małego budżetu, skąpego czasu, wielu zajęć, nic nie stoi na przeszkodzie, aby być zadbanym studentem. Stereotyp o wychudzonym osobniku, targanym wiatrem, w ubraniach łatanych tyle razy, że nikt nie pamięta pierwotnego wyglądu oraz włosach ani nie umytych ani nie uczesanych, od dłuższego czasu nie obowiązuje ani nie oddaje faktycznego stanu i lepiej niech tak zostanie. Na co warto poświęcić czas podczas intensywnych lat uczelnianych?

f5667

1. Zadbane włosy.

Sama studiuję i wiem, że czasu na pewne rzeczy jest mało. Zdecydowanie kurczy się w stosunku do tego, co było w liceum. A jeśli ktoś pracuje równolegle, to już wolna chwila jawi się jako wielka sprawa. Jednak uważam, że są podstawy egzystencji człowieczej (nawet nie tylko kobiecej), które trzeba zachować oraz pielęgnować. Nie mam już na myśli opinii innych ludzi, facetów czy wykładowców, chodzi o zwyczajną higienę osobistą i dobre czucie się we własnej skórze. Mycie włosów i nie wytłaczanie z nich oleju własnej roboty. Brudne czy przetłuszczone nie wglądają korzystnie, do tego swędzą, brzydko pachną, odpychają ludzi, a nawet może się tam coś zalęgnąć. Niestety, mimo oczywistości, napotykam ludzi, którzy ewidentnie omijają te kwestię dniami w przedłużeniu na tygodnie. Naprawdę. Dziwne, że o tym wspominam, bo każdy powinien myć włosy, ale jednak ewidentnie może stanowić to problem.

2. Czytanie nie tylko obowiązkiem.

(Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała takiego punktu.)

Na studiach czytanie tekstów czy literatury przedmiotów jest obowiązkiem, stanowi element przygotowanie się na zajęcia. Jednak mimo tego, warto zaglądać do pozycji nieobowiązkowych, dla własnej satysfakcji, poszerzania horyzontów czy rozrywki. Zawsze jak jestem na uczelni czy gdzieś w środkach transportu, to widzę studentów z torbą wypchaną notatkami oraz jedzeniem, a w reku trzymają popularny, interesujący tytuł. Fajnie jest być ponadto i sięgać po nieco więcej niż zadane fragmenty na ćwiczenia. To jest ten czas, kiedy do dyspozycji macie wielkie biblioteki z masą książek niedostępnych nigdzie indziej, zupełnie za darmo. Podziwiam ludzi, którzy w jednym tygodniu czytają kilka rzeczy, pamiętają o czym jest każda i czytanie dla przyjemności jest ważnym elementem ich kształcenia.

l9

3. Owoce i warzywa.

Zazwyczaj na studiach im szybciej można coś zjeść tym lepiej, a do tego niech będzie małe, pożywne, niedrogie. Kanapki królują na korytarzach, ja sama je noszę, jednak staram się zamieniać je na warzywa czy owoce. Banany świetnie się sprawdzają, małe pudełeczko pomidorków cherry, marchewka z groszkiem z domu, jabłko pokrojone, kawałki ananasa, a może nawet cała sałatka z jakimś dobrym sosem. Pełne witamin i innych ważnych elementów, wpływają na te ważne sprawności mózgu, wspomagają zdrowe paznokcie, włosy, skórę oraz nie przeciążają brzucha, tak że nie da się myśleć. Będąc ciągle w biegu, zajętym, z zarazkami dookoła i w różną pogodę warto od środka zatroszczyć się o odporność, ogólną sprawność, dobre samopoczucie. Od jakiegoś dłuższego czasu, około 2,5 roku, staram się codziennie zjadać spore porcje warzyw lub owoców i widzę jak poprawiły się moje włosy, cera, a do tego nie choruję latami.

4. Nie rób nic lub byle co.

Taki punkt tez się przyda. Odpoczynek zupełny. Czyli leżymy i nic, jakiś serial, film lub gapienie się w niebo. Zwyczajnie niech ciało i umysł się wyłączą. Pewne zajęcia bardziej wycieńczają ciało, a inne rozum, dlatego odcięcie się na chwilę od bodźców, stymulantów, ekranów i przytłaczających głosów, daje oddech spracowanym narządom. Pozwól sobie na nic nie robienie, marnotrawienie czasu, traceniu go. Faktycznie, można odczytać to jako luksus, bo studia gonią, kolejne kolokwia, referaty, wejściówki, poprawki itd. Chociaż raz w tygodniu zaplanuj mała przerwę na leserowanie.

88uuu

5. Higiena. Kosmetyka. Ubrania.

Na studiach stykamy się z tak wieloma ludźmi, mijamy na korytarzach anonimowe twarze, wykładowcy zmieniają się co semestr, a niektórych z roku nigdy nie poznajemy. Dlatego, to jak wyglądamy jest naszą wizytówką i zdecydowanie nie mam na myśli gonienia za trendami, pełnego makijażu codziennie, spędzania wielu godzin u kosmetyczki i fryzjera. Zwracanie uwagi na wizerunek jest ważne, bo może pomóc naszej przyszłości, podobnie jest później podczas zawodowej działalności. Czyste, schludnie wyglądające i całe ubrania, rozczesane włosy, umyta twarz, spiłowane paznokcie, wyczyszczone buty, zadbane zęby. Takie zwyczajne drobiazgi, ale z mojego doświadczenia wiem, że studenci czasami je pomijają, bo im się nie chce, niepotrzebne, nikt na to nie patrzy, nie ma obowiązku itd. Owszem, nikt nie wyrzuci za to ze studiów, ale ale jak to świadczy o nas samych, skoro nie dbamy o siebie w takich elementarnych kwestiach.

A jakie są wasze doświadczenia ze studentami nieco zapomnianymi? Jak dbacie lub dbaliście o siebie na studiach? Na co jeszcze student powinien zwrócić uwagę? Gdzie jest granica zwykłego dbania o siebie, a zapuszczania i staczania się? Czekam na komentarze.

A dla studentów więcej tekstów: Jak poradzić sobie na studiach? oraz Studiować czy rzucić studia?.

Reklamy

12 thoughts on “Jak być zadbanym studentem? Jak małe rzeczy zmieniają życie studenta.

  1. Dobry post! Bardzo dobry post! Fajnie, że ktoś zwrócił na to uwagę, chociaż powiem szczerze, że u siebie na uczelni tego typu rzeczy, no może poza jedzeniem (nie ukrywam, widzę bardzo mało osób, które siedzą na przerwie z jabłkiem w dłoni), nie widzę. Ja sama dbam o to, żeby wyglądać w miarę po ludzku, dość elegancko, a nie tak, jak chodzę po domu. Bądź co bądź, to miejsce publiczne 🙂 Do tego jedzenia jeszcze bym dorzuciła zatrważające ilości tzw. energetyków, zamiast wody, kawy czy herbaty. Chociaż sama też czasem popełniam ten błąd i ląduję z butelką izotonika w dłoni 😉 pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Kwestia higieny ciała to jedna rzecz, warto również zadbać o higienę snu.. Co z tego, że człowiek się pomaluje jak i tak ma podkrążone oczy i „szarą” twarz. Niestety, osobiście, wciąż się zmagam z kwestią regularnych godzin snu, ale wiem, że jest to mega ważne, natomiast studenci często to zaniedbują. No i oczywiście zdrowe odżywianie i na ile to możliwe – regularne posiłki. Czasem o to trudno, czasem na prawdę nie jest to możliwe (mam takie dni), ale zawsze jest jakieś wyjście na zasadzie „mniejszego zła’, czyli rozwiązania, które nie są idealne, ale i tak są dużo lepsze niż wypad do McDonalda. I tak nie ma teraz fajnych kuponów 😀

    Fajny post, pozdrawiam 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Z McD to racja, chociaż na UW zadbali, aby studenci mieli zniżki w różnych miejscach, w knajpach, gdzie można zjeść normalny obiad. Najlepiej jednak samemu się zaopatrywać. Czasami w mojej torbie jest więcej jedzenia niż książek czy notatników. 😀

      Polubione przez 1 osoba

  3. Super tekst, takie vademecum szczęśliwego człowieka. Nie ma wielkich cudów, każdy jest w stanie to zrobić. Ja mam osobiście problem z ubraniami. Niby wiem co bym mogła nosić, ale… najczęściej wybieram bluzka + jeansy. Ubrania mam czyste, ale jeansy są przetarte, kurtka zahaczona rękawem o jakiś gwóźdź, z niedopieralnymi plamami od pokładu na kołnierzu. Po prostu szkoda mi pieniędzy na ubrania i buty. 🙂 Muszę to poanalizować, ale dzięki za zwrócenie na to uwagi.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Bardzo dobry tekst:) Dbanie o siebie w czasie studiowania często bywa utrudnione, szczególnie gdy w tygodniu się pracuje, a w weekendy dojeżdża na studia. Ciągle w biegu, podróże, hostele, kompletny chaos:) Ja zawsze mam ze sobą jakieś mało gniotące się ciuchy na zmianę, szczoteczkę do zębów, do włosów i podręczne kosmetyki, ale ze względu na małą pojemność torebki cierpi na tym na przykład moja dieta. Jem wtedy coś w biegu, z reguły niezdrowego, albo zapominam o jedzeniu. Na sen też trochę czasu brak. Niby wiem, że to nie dobrze i trzeba by coś zmienić, ale jakoś mi nie wychodzi.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s