Studia Studenta.

10 zasad dobrego studiowania wg Maya Zann. Czyli jak nie zmarnować studenckiego czasu.


ewweww

Wyjście ze szkoły i wejście na uczelnię, to wielka zmiana w bardzo młodym wieku. Nic dziwnego, że tak wiele osób się gubi, nie umie odnaleźć, paraliżuje ich strach czy nie wiedzą zwyczajnie co robić. Pewnie są zasypywani z każdej strony milionami dobrych rad, pocieszeń, zapewnień i oczywiście anegdotami, które niejednokrotnie, w ich życiu, nie mają odbicia. Dzisiaj zapraszam na wpis, który powstał na bazie moich doświadczeń na uniwersytecie. Jak studiować, aby tego czasu nie zmarnować i nie stracić szans jakie dają studia. Moich 10 zasad dobrego studiowania. Rzecz jasna nie są one arbitralne, ale może chociaż podpowiedzą komuś kierunek.

1. Najlepsze notatki, to Twoje notatki.

Wszystkie chmury z materiałami innych, z poprzednich lat czy nawet koleżanki z roku, nie są warte tyle, co własne notatki. Wiadomo, że mogą być pomocne czy stanowić wyjście awaryjne na nieprzewidziane wypadki, ale nie zastąpią tego, co się samemu napisało, co się rozumie, co jest napisane własnym stylem czy skrótami. Pewnie da się zdać na materiałach innych ludzi, lecz szybciej i lepiej wchodzi do głowy, to co już raz przez nią przeszło podczas pisania.

l9

2. Nie ma tego złego… czyli nie narzekaj na obowiązek WF, tylko korzystaj.

Od zawsze narzekałam na WF, nadal narzekam i cieszę się, że to mój ostatni semestr obowiązkowego wf na studiach. Ten pomysł nie podoba mi się głownie dlatego, bo trzeba te zajęcia tak wsadzić w plan, aby go nie rujnowały i aby po wysiłku fizycznym nie mieć jeszcze 4 innych zajęć, gdzie trzeba siedzieć nieświeżym. Jednak jak już trzeba, to warto wykorzystać możliwość poznania sportu, który zawsze ciekawił czy spróbować czegoś nowego, a może nauczyć się wreszcie pływać.

3. Biblioteki uniwersyteckie, które oferuję pozycje rzadki lub niedostępne.

Jestem najlepszym przykładem osoby, która do biblioteki nie chodzi po materiały na studia, a po książki, które zawsze chciałam przeczytać, lecz nigdzie nie mogłam ich znaleźć. Biblioteki uniwersyteckie mają ogromne zbiory pozycji wydanych już dosyć dawno, ale także tych nowszych. W mojej można znaleźć niemal wszystko co się chce i póki jest się studentem, trzeba to wykorzystać.

pldsse4

4. Zniżki, promocje, rabaty.

Jeden z największych plusów studiowania i nie dotyczy jedynie biletów komunikacji miejskiej czy pociągów. Wiele uczelni, szczególnie tych większych, prowadzi różne projekty czy współprace, które dają możliwość, aby ich studenci mieli rabaty, zniżki np. na bilety w teatrze czy w pobliskiej kawiarni na napoje. Warto zainteresować się czy coś takiego funkcjonuje i u Ciebie, gdzie jest taniej i na czym można zaoszczędzić.

5. Im więcej udzielasz się na zajęciach, tym więcej zostaje w głowie.

Znam to z własnego doświadczenia. Ćwiczenia czy konwersatoria, zazwyczaj są po to, aby dyskutować czy rozmawiać na dany temat. I pewnie na każdym kierunku i roku znajdzie się grupa ludzi, a nawet większość, która nie odzywa się na tych zajęciach. Czasem dlatego, że nie przeczytali tekstu i nie wiedzą co mówić, a innym się nie chce. Polecam jednak udzielać się jak tylko można, bo podobnie jak z robieniem zadań przy tablicy, taka wiedza bardziej zostaje w głowie.

nbb

6. To tylko element życia, nie ograniczaj się jedynie do niego.

Duża część studentów to ci, co właśnie skończyli liceum i idą na kolejny etap edukacji. Niestety przenoszą na studia te same zachowania i przyzwyczajenia co były w szkole. Czyli szkoła najważniejsza, szkołą żyjemy, szkole podporządkowani, 5 dni w tygodniu to szkoła – dom. Natomiast praktykowanie tego na studiach, moim zdaniem, nie jest dobre. Nie jesteśmy już dziećmi, nie ma wychowawcy, nauczycieli i zebrań rodziców. To początek dorosłego życia, gdzie wreszcie warto zacząć naprawdę żyć, mieć różne zajęcia, uczynić swój dzień wielowymiarowym, rozbudowywać siebie i nie opierać się tylko na studiach. (Uwaga. Nie chce tu powiedzieć, żeby przestać dbać o studia, mówię, żeby one nie był wszystkim.)

7. Droga do dorosłości, nie tylko w dowodzie, ale w głowie.

Studia to ten czas, że już nie jesteśmy dziećmi, lecz dorosłymi i tak na nas patrzą wykładowcy. Każdy dba o siebie, egzaminy, zaliczenia, prace to nasza sprawa, samemu trzeba tego pilnować. Człowiek z liceum nagle zostaje w rzucony na uczelnię, gdzie są inne reguły i trzeba nauczyć się tutaj poruszać. I chociaż wygodnie jest schować się za kogoś, polegać, że ktoś inny to załatwi czy może zrobi za mnie, to jednak uważam, że dla własnego dobra lepiej samemu stawić czoła studenckiemu życiu. W naszej głowie jest wszystko, dojrzałość i dorosłość, a studia to droga do tego.

f5667

8. Studiuj kierunek, rozszerzaj inne zainteresowanie w stowarzyszeniach czy kołach.

I studia są do tego wspaniałym miejscem. Chociaż w większość czasu zajmuje nam nasz kierunek, to warto znaleźć czas na rozwijanie innych pasji czy szukanie nowych. Wszelkie koła, stowarzyszenia, organizacje są między innymi po to, aby poznać nowe zainteresowanie, rozwijać inne mocne strony. Być może jest coś czego zawsze chciałeś się nauczyć, a tutaj jest taka możliwość. Rozszerz horyzont o więcej.

9. Poznawaj ludzi, by trafić na odpowiednich i odsuwać tych, ze złym wpływem.

Na uczelni jest tyle tysięcy studentów, dlatego to jedyna taka okazja, by poznać osoby z różnymi zainteresowaniami, z innych krajów, o różnych poglądach, pasjach. Można nawiązać relacje na lata i to nie tylko z ludźmi z roku, ale z całej uczelni. Przecież tyle jest długoletnich przyjaźni, które zaczęły się na studiach lub nawet związków rozpoczętych dzięki spotkaniu na studiach. Taka społeczność daje również możliwość trenowania swoich umiejętności budowania relacji, poznawania ludzi, otwierania się na innych i naprawdę nie marnuj tego.

pacto.visual

10. Nie bądź jak inni, miej swój rozum.

Na studiach bardzo łatwo popaść w taki konformizm, np. dlatego, że samemu nie wiadomo jak się zachować, to zrobię jak inni. Inni nie chodzą na wykład, ja nie idę, inni co przerwa wychodzą na fajkę, to i ja zaczną palić, inni zachowują się jak dzieciaki, to i ja będę udawać dzieciaka, inni się spóźniają czy kręcą z obecnościami, to i ja będę. Zachęcam do tego, aby używać własnego rozumu, nie oglądać się na innych, nie iść ich śladem, nie wzorować się na kimś, na kim nie warto. I nie mam na myśli bycia buntownikiem zawsze i wszędzie, ale nie kierować się innymi, lecz wydeptywać swoją drogę.

Jakie są Twoje doświadczenia ze studiów? Masz jakieś propozycje? A może posiadasz swoje zasady dobrego studiowania? Czekam na komentarz.

Zobacz także: Studenckie aplikacje oraz Co na prezent dla studenta.

Reklamy

20 thoughts on “10 zasad dobrego studiowania wg Maya Zann. Czyli jak nie zmarnować studenckiego czasu.

  1. Ja ostatnio pochłaniam przeróżne informacje i artykuły na temat studiów, ponieważ od października będę studentką 🙂 już teraz jest to dla mnie ogromny stres bo nie wiem, jak się w tym wszystkim odnajdę i jak dam sobie radę. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli 🙂

    Polubione przez 3 ludzi

  2. Zgadzam się właściwie z każdym punktem, ale wielkie „o, tak!” wykrzyknęłam w głowie, kiedy czytałam o wf-ie – ile bym dała, żeby teraz chodzić na siłownię za darmo! 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Hahahha. Nie chce teraz sama sobie zaprzeczać, ale jeśli chodzi o siłownie na UW (bo tylko z tych mam doświadczenia), to lepiej wybrać pływalnię, nordic walking czy nawet judo. Siłownie na mojej uczelni to w zasadzie już muzea, aż dziw, że dopuszczono to do użytku dla studentów. W każdym razie, jeśli chodzi o samą zasadę „by korzystać i nie narzekać” to zgadzam się, pewnie za parę lat sama będę żałowała, że chodziłam na jogę, a nie nauczyłam się pływać.

      Polubione przez 1 osoba

      1. A ja przez cały licencjat chodziłam na siłownię na UW (na Stawki) i sobie chwalę. Dużo maszyn, dość sporo miejsca. Jest miejsce na stepy, a jak wybierzesz sobie odpowiedniego prowadzącego to można nawet otrzymać spersonalizowany trening i nadzór nad wynikami 😉

        Polubione przez 2 ludzi

          1. No na Karowej jest dramat. Dużo maszyn na 20m2… Zabić się można. Ale siłownia na Stawki jest ok. Trzeba mieć na uwadze fakt, że wydział psychologii nie jest tak dofinansowany jak np. zarządzanie na Szturmowej, gdzie sale do wf-u wyglądają jak w Calypso czy McFit. Z tego względu trochę odstraszają wyglądem. Ale hm – wydaje mi się, że jeśli chce się coś ze sobą zrobić, poćwiczyć, zbudować mięśnie, a nie chce się wydawać kasy to siłownia za hajs UW jest w miarę rozsądnym rozwiązaniem. Ja żałowałam, że była tylko raz w tygodniu 😉

            Polubione przez 2 ludzi

              1. Siłowni nie ma, ale jest sala do ergometru wioslarskiego. Swoją drogą polecam. Jeśli lubisz zajęcia w stylu TBC to ergometr jest świetny. Niezły wycisk i widać szybko efekty 😉

                Polubione przez 2 ludzi

                1. Dla mnie za późno, robię właśnie ostatni semestr wf. Z czego się cieszę, bo najgorsze dla nie była obowiązkowość tych zajęć. Co tydzień ta sama pora to sami się robi. A ja to tak różnie w różnych porach mam ochotę ćwiczyć. 😜

                  Polubione przez 2 ludzi

  3. Szkoda, że nikt mi o 6. nie przypominał regularnie 😛 Ze dwa, trzy lata temu miałam taki moment na studiach, że nagle przybyło mi obowiązków i chyba nic poza nimi nie robiłam. A że zmęczony student to kiepski student, siedzenie nad zadaniami na siłę nie na wiele się zdawało…
    Także lista bardzo przydatna, nie powiem 😀

    Polubione przez 2 ludzi

      1. Ja wiem, wiem, już się nauczyłam, że lepiej wychodzę na pójściu spać niż powtórzeniu czegoś ponownie, bo niewyspana myślę gorzej niż nienauczona. 😛 Także nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło

        Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s