Studia Studenta.

Co chciałabym wiedzieć przed rozpoczęciem studiów, a czego nikt mi nie powiedział.


tttttr

„Gdybym tylko wiedziała przed.” Ileż razy w swoim życiu powtarzałam sobie te słowa przy różnych okazjach. A co chciałabym wiedzieć przez rozpoczęciem studiów?? Jest tego tyle, że nie wiem od czego zacząć. Na bazie własnych doświadczeń i wspomnień, co byłoby przydatne jeszcze zanim się na cokolwiek zdecydowałam, postanowiłam wyjść na przeciw zagubionym osobom. Mam nadzieję, że pomoże niezdecydowanym, zagubionym, przestraszonym. Zbliża się gorący, studencki okres, więc zapraszam do lektury.

Nie panikować na początku.

Większość nowych studentów ma do tego tendencję, co jest dość zrozumiał, bo przecież to „szkoła wyższa”, a ja taki maluczki dopiero co po liceum. Brak doświadczenia plus renoma uczelni i bagaż plotek czy zasłyszanych opowieści, powoduje, że już po pierwszym miesiącu, dwóch zaczyna się rozmyślanie wraz z wątpliwościami. Pewnie jakieś pierwsze kolokwia, zbliża się sesja, co prawda jakiś czas, ale ta myśl: tyle materiału, a tak mało czasu na naukę i to jeszcze wszystko w tak wąskim terminie. A co jeśli…. I tak mamy błędne koło myśli. A wszystko po nic. Pewien lekki stres czy obawa są naturalne, lecz jeśli to się wymyka spod kontroli, lepiej znaleźć dobry sposób na uspokojenie. Nie ma się czego AŻ TAK BAĆ. Póki nic się nie dzieje, nie ma się 10 egzaminów do poprawienia, żadnego konfliktu z wykładowcą czy jeszcze inne poważne tarapaty, to najlepiej wyluzować, bo później, najczęściej okazuje się, że wszystko na marne.

o98jj

Poznawać jak najwięcej ludzi, a nie uwiązywać się jednej.

Ależ w tej kwestii jestem nudna, tylko to powtarzam i powtarzam, co oznacza, że to naprawdę ważne. Tutaj, dookoła są ludzie tacy jak ty czy w podobnej sytuacji, świetna okazja do poznania innych. Nie muszą to być od raz przyjaźnie na zawsze i do grobu. Lecz zwyczajne znajomości, których może być wiele, a z czasem wąskie grono z nich będą tymi bliższymi na jakiś czas.

Fajnie jest na początku poznać kogoś, z kim będziemy się trzymać w tym buszu. Szczególnie w tych pierwszych dniach jest łatwiej. Jednak ten kij ma dwa końce. Owszem, jest raźniej i psychicznie łatwiej, lecz bywa tak, że z taką osobą pod bokiem trudniej jest poznać kolejne nowe. Inni patrzą na was i głupio im tak wpychać się do waszej znajomości, łatwiej jest zapoznać się z kimś kto też jest sam, jeszcze nie poznany, niż z osobą otoczoną bandą. A druga rzeczą jest, że nabyty komfort i wygoda tej już zapoznanej osoby zaspokaja pragnienie nawiązywania znajomości. Ma się kompana, to po co więcej. Jesteśmy sobie we dwoje. Bardzo fajnie, ale warto pamiętać, że w tak krótkim czasie nie można nikogo poznać dobrze i być może w tym momencie jest super, lecz z czasem…. będzie ogonem wartym zrzucenia, a wtedy ciężej będzie ponownie wejść w środowisko reszty ludzi z roku. Bo inni się już jakoś zgrupowali, jesteś kojarzony jako tandem z tamtym kimś itd. Polecam otwartość jak największą na początku.

polm

Pożegnać na dobre życie w stylu: szkoła – dom.

Wiele młodych ludzi, którzy przychodzą na uczelnię tuż po liceum czy nawet po niewielkiej przerwie, kontynuuje na studiach życie takie, jakie było w szkole. Będąc w tam, z masą prac domowych, rodzicami i nauczycielami na karku, widmem matury za krótki czas, to rozsądne podejście i uzasadnione. Owszem, wygodne życie, bo prócz nauki, to niewiele jest innych obowiązków, zazwyczaj rodzice dają pieniądze i martwią się o wszystko. Lecz, w mojej ocenie, ciągnięcie tego podczas studiowania jest zgubne.

Ten moment jest idealny do rozpoczęcia dorosłego życia lub stopniowego oswajania się z nim. Chociaż może pierwszy rok nie jest tak palący, to jednak potem, na drugim czy już w wakacje po pierwszym, dobrym pomysłem jest rozwinąć skrzydła i horyzonty o pierwsze kroki zawodowe. Życie szkole było fajne, no właśnie, było, teraz, na kolejnym etapie, nie warto tego kontynuować, bo traci się najlepszy, cenny czas.

jamesdemers

Ja studiuję – ja decyduję, jak to będzie wyglądać.

Powinnam pewnie dać to jako pierwszy punkt, bo to dość kluczowe. Można narzekać na wiele rzeczy i niedoróbki lub głupie pomysł na uczelniach, że bezsensowne zajęcia, że za dużo, że ludzie nie tacy, wykładowcy zrzędliwi, sale śmierdzące, bufety drogie, schody krzywe. Wszystko złe, a nawet jeszcze gorsze. Niektórzy z tych powodów nawet rzucają studia, co jest dla mnie głupotą.

Zmiana podejścia studiowania powoduje, że nierówne schody czy stara sala nie mają znaczenia. Warto skupić się na rzeczach, które można zmienić lub spoglądać na nie inaczej. Zaczynając od współ-studentów, przez wymagających wykładowców, mnogość zajęć itd. Perspektywa patrzenia, nastawienie, otaczający nas ludzie, wykorzystywanie wolnego czasu, podchodzenie do nauki. Sami tworzymy własny czas studencki takim, jakim go chcemy, korzystamy z niego na tyle, na ile sobie pozwolimy. Więc bez uprzedzeń, a dalej może warto spojrzeć i coś zmienić.

Są smutki i radości, czyli przedmioty jak tort bezowy lub przegniły makowiec.

Wyobrażenie przed rozpoczęciem studiów było mniej więcej takie: wreszcie będę się uczyć tego co chcę i co mnie interesuje. Idąc na wybrany kierunek związany ściśle ze społeczeństwem i psychologią, myślałam, że do nauki została mi jedynie śmietanka… ta…. Niestety tak prosto nie ma. Oczywiście, większość przedmiotów które miałam, mam lub będę mieć, są bardzo przyjemne, jedne uwielbiam, drugie toleruje, ale oddzielna kategorią są zajęcia znienawidzone, jedynie do ścierpienia, a następnie zaliczenia. I nie ma się co oszukiwać, na każdym kierunku znajdą się przedmioty, które będą nieprzyjemne, nudne czy trudne. Trzeba to znieść i tyle.

ppppn

Bunt buntem, ale na czas studiów warto mieć profil na FB.

Sama nie należę do ludzi prowadzących internetowe życie, skrupulatnie i namiętnie relacjonujących wszystko na profilu społecznościowym. Wiele ludzi nie ma konta na fejsie, ale moje doświadczenie pokazuje, że jak tylko znajdą się na studiach, szybko ten stan się zmienia. Faktycznie, spotkałam takich, co prędko po rozpoczęciu roku akademickiego, ostatkiem chęci, wprowadzili się na FB, z minimalną porcją informacji i zamazanym zdjęciem. Wszystko dlatego, żeby było łatwiej.

Na grupie rocznikowej fejsbukowej dzieje się wszystko, dosłownie wszystko. Zaczynając od pierwszych znajomości, jeszcze kilka miesięcy przed rozpoczęciem uczelni, a kończąc na treści egzaminów od tych, co pisali wcześniej. Dla dostępu do materiałów innych, notatek, wiadomości o nieobecności jakiegoś ćwiczeniowca, konsultowania kto co robi przy jakiejś pracy, wspomagania przy pracach domowych, ustalaniu kiedy chcemy kolosa, plotkowaniu, umawianiu się na wyjścia, itd. Czyli wszystko to, co ważne na studiach. Choćby dlatego warto porzucić na 5 lat przekonanie o swojej wyższości i pogardzie dla tego typu portali.

Jakie są wasze doświadczenia? Co chcielibyście wiedzieć przed rozpoczęciem studiów? Zobacz także: Pomysły na prezent dla studenta oraz Jak być zadbanym studentem.

Reklamy

5 thoughts on “Co chciałabym wiedzieć przed rozpoczęciem studiów, a czego nikt mi nie powiedział.

  1. Ostatnio też sobie rozmyślałam nad studiami. I nie żałuję, że studiuję to, co studiuję. Dla wszystkich czytających tę notkę dodałabym jeszcze: idźcie na taki kierunek, który lubicie, przejrzyjcie wcześniej siatki godzin i BĄDŹCIE INDYWIDUALISTAMI. Nie warto olewać ważnych przedmiotów, nie uczyć się, wstydzić tego, że wie się coś więcej niż trzeba ze strachu, że koledzy z grupy uznają cię za kujona. To są ludzie, których za kilka lat nie będziesz pamiętał. Natomiast wykładowca Twoją błyskotliwość napewno zapamięta i może to w przyszłości zaprocentować 🙂 Na studia należy iść z nastawieniem na wiedzę. Znajomości na roku i tak się pojawią, potrwają, przeminą. Może przetrwa przyjaźń z dwiema, trzema osobami. A twoja zawodowa droga jest tylko jedna i będzie już na zawsze, jeżeli tylko dobrze wykorzystasz swoje możliwości 🙂

    Ale się rozpisałam! Ale to dlatego, że poruszyłaś dobry temat, warto uświadamiać w takich sprawach ludzi, którzy dokonują właśnie wyboru 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Masz rację. Pisząc wpis, to jakoś z góry założyłam, że jak sie idzie na studia, to na co się chce, a nie z musu czy coś. Ale pewnie są tacy ludzi, co kierunek wybierają bo „tradycja” czy że „pewna praca po nim”. A kilka rzeczy z tych co napisałaś poruszyłam już w tym wpisie: https://mayazann.wordpress.com/2017/03/25/10-zasad-dobrego-studiowania-wg-maya-zann-czyli-jak-nie-zmarnowac-studenckiego-czasu/
      Zapraszam. 😀

      Polubienie

  2. Ja żałuję, że nikt mnie przed studiami nie uprzedził, że źle wybrany kierunek może skutkować wsteczniactwem, które bardzo ciężko później przerobić na coś kreatywnego. Sugerowałam się opiniami rodziny, że najważniejsze jest to, żeby mieć papier, a później to już cokolwiek można robić i że drzwi będą stały otworem, bo przecież będę miała przed nazwiskiem 3 dodatkowe litery.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Tak. Zanik aspiracji, chęci do rozwoju. Ale to moje doświadczenia, może innych źle wybrany kierunek popycha do odkrywania czegoś nowego. Mnie zdołował na długi czas i ciężko mi się z tego wygrzebać.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s